you can’t never do anything by half.

wydaje mi się, że jestem w tym samym miejscu, co prawie dwa lata temu. obserwuję ludzi, którzy brną do przodu, zmieniają coś, stawiają wszystko na jedną kartę. a ja, obok tego wszystkiego, jak niemy świadek, zapamiętuję chwile z każdym mrugnięciem. chwile zmieniające perspektywę, ale nie moją. chwile nie moje. teraz to wiem. teraz jest czas, aby to zmienić.

where’s the life I used to know?

wyobrażaliście sobie kiedyś swój pogrzeb? zawsze zastanawiało mnie to, czy pojawią się osoby na które liczę. osoby, które pomimo wszystko znaczą dla mnie wiele – i pomimo całkiem złudnej nadziei, mam nadzieję, że ja znaczę coś dla nich. wielka szkoda, że nie sprawdzę tego za życia.

naturalna to rzecz.

Milion melodii w głowie, wszystkie różne, wszystkie dotyczą jedej sprawy. Budzisz się – melodia. Jesz – melodia. Próbujesz pracować – melodia. Czasem melodia stawała się głośniejsza, wyraźniejsza. Czasem trzeba  było się mocniej wsłuchać, żeby ją usłyszeć. Otworzyłam drzwi – melodia zgasła. Nie chcę już powtarzać ciągle tego samego błędu.

Nowy dom.

Czasami sobię roję, że mój płonący przyjaciel milknie zanim żdąży powiedzieć coś, czego nie chcę usłyszeć. Woda i ogień – moi ostatni, prawdziwi przyjaciele. Łudzę się, że dzięki nim sobie radzę. Przecież nikomu nie zaszkodził jeszcze jeden łyk wody, a płomień daje dużo ciepła. Tak bardzo teraz go potrzebuję. Tylko czasem w nocy zdaję sobie sprawę, że to jednak za…

w sam raz .

„uważaj jakie wypowiadasz życzenia, bo niektóre mogą się spełnić” byle nie przesadzić.  bo jak przekroczy się pewną granicę, to trudno potem dojść do tego co gdzie jest. ciężko jest być emigrantem. cięższe jednak są powroty. i nie dlatego, że trzeba się zgodzić z tymi, którzy mówili: ‚nie dasz rady’. a dlatego, że trzeba się pogodzić z tym, że pomimo jasno…

są tylko krzyże przy drogach .

„proszenie Boga o nowy rower jest niewłaściwe, ale kradzież roweru i proszenie o wybaczenie już tak”. wiedziałam, że w symfonii może czasem zabrzmieć fałsz. ale nigdy nie pomyślałabym, że linia melodyczna mogłaby zniknąć.  Braciszku, szumiemy na skurwiałym świecie.

to nie są motyle .

koniec życia na kredyt. całą pożyczoną nadzieję spłaciłam zdarzającymi się raz po raz rozczarowaniami. bank już dostał swoją zapłatę, nie czeka na nic więcej. a ja nie chcę się już zadłużać, wystarczy mi to, co mam.


  • RSS